![]() |
||||
|
|
Odcinek 12 - Symphony of Illumination
|
|
12-05-2011, 10:19 PM
Post: #1
|
|||
|
|||
|
Odcinek 12 - Symphony of Illumination
Premiera : 05.12.2011
Kod: Robin po otrzymaniu złych wiadomości postanawia zataić prawdę. Marshall próbuje udekorować dom na przedmieściach na świeta. Chłopak z sąsiedztwa służą mu pomocą. |
|||
|
12-06-2011, 02:33 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-06-2011 02:41 AM przez Alexor.)
Post: #2
|
|||
|
|||
|
RE: Odcinek 12 - Symphony of Illumination
Czyli te dzieciaki pokazane były tylko wyimaginowaniem Robin, na co wskazują Jej słowa i ostatnia kwestia Teda, który zachował się idealnie. W końcu nie dochodził o co chodzi tylko rozweselił Robin i był blisko Niej. Świetnie Scott wystawił Marshalla i to był główny wątek komediowy. Zagrywka Barneya, który udaję, że nic wie i się poci, aby Lilly i Ted nie doszli prawdy. Ted był blisko
Odcinek smutny, ale końcówka z dawką optymizmu, bo jak Ted powiedział nie pozwolono, aby Robin była sama. Odniosła też upragniony sukces zawodowy Pozdrawiam
|
|||
|
12-06-2011, 02:49 AM
Post: #3
|
|||
|
|||
|
RE: Odcinek 12 - Symphony of Illumination
Dobry, mądry odcinek. Pośmiałam się i wzruszyłam.
Cieszę się, że zrezygnowano z banalnego zakończenia sprawy B&R czyli dziecka które ich definitywnie złączy. Bardzo dobrze, że pokazują Robin jako kobietę niezależną i koniec końców szczęśliwą (spełnioną) bez dzieci. W końcu taka była od początku i pewnie po pierwszych smutkach wróci stara dobra Robin. Chociaż nie powiem, sceny w parku były wzruszające... Robin mówiąc do swych wymyślonych dzieci mówiła o ich ojcu - Barneyu. Tu można się zastanawiać czemu mówiła o nim, czy dlatego, że to on byłby ojcem w razie wpadki czy dlatego, że R chciałaby by tak było i nadal coś czuje do Barneya? Czy wobec tego mamy szansę na odgrzanie kotleta B&R? Zobaczymy ![]() Marshall w tym odcinku był super. Akcja ze Scottem była świetna, dobry przerywnik do histori Robin. Cała akcja przy stoliku - rozmowa Barneya i jego zdenerwowanie, Lily i Ted i jego podejrzenia - boscy. Świetny motyw. Ogólnie, odcinek na plus, daję 5 z minusem. Wątki komediowe na duży plus, wątek B&R też, odchodzimy od banałów i B&R forever. Minus - mało Teda, jego poszukiwania żony wciąż stoją w miejscu. Minus przy piątce za to, że trzy ostatnie odcinki były tylko o wyłącznie zapychaczami, kręcącymi się wokół R&B i w zasadzie w tej chwili jesteśmy w punkcie wyjścia, z tą różnicą że Barney nie jest już z Norą. |
|||
|
12-06-2011, 03:59 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-06-2011 04:22 AM przez flanker1991.)
Post: #4
|
|||
|
|||
|
RE: Odcinek 12 - Symphony of Illumination
Made In Canada po pierwsze to dzięki za linka, uratowałaś mi wieczór
Po tym jak się cholernie zacinał odcinek live, myślałem że do rana nie zasnę czekając aż wrzucą odcinek do sieci, patrze a tu już opcja obejrzenia online, coś pięknego Jeszcze raz dzięki ;* Odcinek był genialny, formuła była zaskakująca, naprawdę coś niesamowitego, scenarzyści dalej mnie zaskakują Po mimo spoilerów, gadania ludzi już wiemy że Robin nie ma dzieci ( byłem tego pewien od samego początku, że z tą ciążą koniec końców na pewno nie wyjdzie, że na bank nie będzie miała dzieci, ha! damn! I'm good ). Cieszę się że tak bardzo poświęcają się Robin w tym sezonie, w 6stym w zasadzie jej nie było, poza obecnością statyczną na planie, a tutaj odcinek pokazujący wreszcie jaka ona jest w pigułce: zamknięta, zagubiona, niechętna do zobowiązań i zaangażowania. Tak jak mówiłem to jest Robin i ktoś kto śledził ją od początku i łudził się że "B&R forver plus dzieci z nimi w ogródku bawiące się" był po prostu głupi Świetna część dramatyczna, rzeczywiście przykro się robiło widząc ją bo choć nie chce mieć dzieci to jednak to spojrzenie na bobaska w sklepie i scena w parku, szczególnie końcówka.... Widać że gdzieś tam w niej, głęboko, naprawdę głęboko pod tą otoczką szkockiej, cygar, broni itd. jest mała zagubiona dziewczynka i to było piękne. Chyba wątek B&R pozostanie na jakiś czas zamknięty, mam też taką nadzieję. Co do części komediowej Barney jak zawsze był pierwszorzędny Już na początku rozwalił tymi tekstami a propo ciąży Robin i to urocze I'm gonna be a daddy! xD hahahaha Ten jego taniec zwycięstwa z Robin jak się dowiadują że nie jest w ciąży rozje...ł po całości xD Już myślałem, skoro nawiązują do dawnych sezonów scenarzyści w tym sezonie, że Swarluś wyskoczy z koszulkami i kubkami Not a Father's Day To by było mocne! Akcja przy stole mistrzowska, jak już Ted dobrze wykminił ( choć nie zostało mu to potwierdzone ;P) i Lilly krzyknęła Barney! to widać było że ma serce w gardle heheheh No i Marshall z tym dzieciakiem bezbłędne! Łudził się chłop że dzieciak go w jajo nie zrobi No i wpletli też coś związanego z naszym krajem ( "O Boże" lekarki ) co było na plus. Podobała mi się końcówka a w zasadzie jej początek, bo przez chwilę myślałem że Barney z jakąś pompą wyskoczy, np. właśnie imprezą z okazji Not A Father's Day i wszyscy w firmowych koszulkach to by było genialne! AC/DC!!! a jak wiemy Barney lubi ten zespół, było o tym coś jak kiedyś był w klubie ze striptizem, ta akcja ze światłami, no typowo w jego stylu Ale końcówka mnie nie rozczarowała ![]() Końcówka była z tego wszystkiego najlepsza, Ted zachował się tak jak kiedyś gdy z nią był, nie pytał o nic, po prostu na dobre i na złe był przy niej, to było piękne i tak trzeba postępować Być może to wreszcie początek wątku nawiązującego do słów Victorii z 3 odcinka tego sezonu, kto wie ;> Oby poruszyli tą kwestię, czekam na to odkąd ona padła w serialu Robin smutna i płacząca naprawdę na końcu potrafiła poruszyć, bardzo mi jej żal było. Jednak ta zdrada Kevina, ten cyrk z ciążą, jeszcze nawet nie ma rodziny do której mogłaby pojechać na święta... Szkoda mi jej Zapomniałem jeszcze jednej najważniejszej kwestii!!!!! Stary Ted mówiący o tym jak się potoczyły dalsze losy Robin coś mi uświadomił, a w zasadzie potwierdził to co od dawna przewidywałem - Robin zrobi karierę, będzie podróżować i odnosić sukcesy, ale zaraz dojdę do konkretu. Jak wiemy nie ma dzieci i ich nie może mieć, tzn. urodzić, tym samym łatwo wywnioskować - Robin nie hajtnie się z Barneyem i prawdopodobnie z nikim, pozostanie singielką, będzie miała przyjaciół, będzie się opiekowała dziećmi Teda, jak np. ten rysunek jego dzieci z nią w ZOO ale nie będzie miała męża i dzieci. Tym samym ( bo teraz już jestem w zasadzie pewny tego) mogę śmiało powiedzieć wszystkim którzy łudzili się że spełni się bajka "B&R forever" - a nie mówiłem? ;> Cytując tekst z serialu:"In your face!" hahah żartuję! Cieszę się że właśnie w taki sposób scenarzyści pokazali Robin, nie kombinowali na siłę, nie tworzyli czegoś sztucznego pomiędzy Swarleyem a Robin, że znów razem etc. tylko pokazali ją taką jaka jest, dokładnie ją jaką znam Tym samym wreszcie oderwiemy się od ich tematu i fabuła przeniesie się na inne tory, pewnie jakiś zapychaczyki związane z L&M czy ogólnie z paczką nam zgotują, żebyśmy trochę odpoczęli od tych emocji ![]() Podsumowując genialny odcinek, zasłużony na najwyższe noty, perfekcyjnie wykonany: nieprzewidywalny, niekonwencjonalna jego budowa, perspektywa narratora, dużo humoru, poruszenie ważnych kwestii no i wszystko pięknie sklejone w całość. Oby więcej takich odcinków w serialu, po prostu jestem zachwycony i myślę że będziemy mieli o czym jutro dyskutować
Analogowy człowiek w cyfrowym świecie. |
|||
|
12-06-2011, 07:07 AM
Post: #5
|
|||
|
|||
|
RE: Odcinek 12 - Symphony of Illumination
"O boże" i reszta kwestii związanych z polską bardzo mi się podobały. +
To że Robin nie może mieć dzieci... Aż mnie korciło wczoraj by rzucić tą teorią, ale tego nie zrobiłem ![]() Ogólnie odcinek dobry, ale nie za specjalny. Jakoś nie tknął mnie fakt że Robin jest infertile; brałem pod uwagę taką możliwość, może dlatego. Wielki plus za Highway to hell <- uwielbiam tę nutę Wiele akcji było dobrych, ale zabrakło mi tutaj czegoś co zobaczymy dopiero w nastepnych odcinkach. 4.5/6, czyli B. mocna 4 Ciekawostka: AC/DC jest również określeniem na homoseksulistów. (potocznie w Ameryce: Pedał) Sweet baby Jesus, Raph is going to hell
![]() |
|||
|
12-06-2011, 08:26 AM
Post: #6
|
|||
|
|||
|
RE: Odcinek 12 - Symphony of Illumination
Ależ sobie z nami pogrywają. Pierwsze sekundy serialu i Robin mówi, że Barney jest ojcem, strój Stormtroopera za dzieciakami i 19 minut oglądania odcinka i przyswajania wiadomości, że jednak się zejdą i nagle BUM! Nie zejdą się, bo Robin to sobie zmyśliła. Ładnie wykombinowane.
![]() A poza tym - to odcinek dobry, ale w tym sezonie uświadczyliśmy lepsze.
|
|||
|
12-06-2011, 10:19 AM
Post: #7
|
|||
|
|||
|
RE: Odcinek 12 - Symphony of Illumination
Przez 19 minut tego odcinka miałem ochotę rzucić w cholerę oglądanie tego serialu dalej, ale na szczęście scenarzyści przynajmniej na razie wyszli z tego z twarzą.
Sam epizod bardzo dobry, zdecydowanie na plus Ted i Marshall. Na minus Barney i Robin, a Lilly totalnie nijaka. Pokazanie jak Mosby przesadza i jak stara się każdemu dogodzić świetne, esencja tej postaci. Marshall i akcja z oświetlaniem domu i tym młodym kapitalna, a chwila w której wyciągnął z kieszeni kanapkę - epic ![]() Na drugim biegunie Barney, którego zakłopotanie w tym odcinku mega drażniło. Jedyne fajne momenty z nim to te w których pojawił się jego stary skrzydłowy (chodzi o te w retrospekcjach). Totalnie na minus Robin, która jest tak rozchwiana emocjonalnie, że mam jej dosyć. Niech scenarzyści w końcu zrobią coś z jej postacią bo wychodzi mi z tego mdława i ciężkostrawna papka. Te jej humory, ciągły płacz i rozbicie ... nie taką Robin lubię. Jasne każdy ma w życiu chwile słabości, ale no dajcie spokój ... Ogólnie odcinek na 3+/6 Dupy nie urwał. P.S: chciałbym aby pojawił się odcinek świąteczny w klimacie How Lilly stole Christmas z sezonu 2, bo był on kapitalny! P.S 2: flanker, to raczej nie było po polsku. Babka ma francuski akcent i to raczej było jakieś słówko z tego języka. When I'm sad I stop being sad and be awesome instead. True story
|
|||
|
12-06-2011, 10:49 AM
Post: #8
|
|||
|
|||
RE: Odcinek 12 - Symphony of Illumination
(12-06-2011 10:19 AM)Barney_Stinson napisał(a): Goście nie widzą linków. Zarejestruj się, klikając tutajby móc widzieć linki.P.S 2: flanker, to raczej nie było po polsku. Babka ma francuski akcent i to raczej było jakieś słówko z tego języka. Ona ma rosyjski akcent, to po pierwsze. Po drugie rosyjskie "Boże" brzmi podobnie do polskiego, bo to ta sama grupa języków (słowiańskie): Goście nie widzą linków. Zarejestruj się, klikając tutajby móc widzieć linki. - kliknijcie "słuchaj". |
|||
|
12-06-2011, 11:00 AM
Post: #9
|
|||
|
|||
|
RE: Odcinek 12 - Symphony of Illumination
Może faktycznie rosyjski, oba brzmią równie zmanierowanie - to po pierwsze.
Po drugie trzeba było wyciąć fragment z tą wypowiedzią, a nie cytować cały post skoro do reszty się nie odnosisz. When I'm sad I stop being sad and be awesome instead. True story
|
|||
|
12-06-2011, 11:05 AM
Post: #10
|
|||
|
|||
|
RE: Odcinek 12 - Symphony of Illumination
Odcinek świetny
Najlepiej moim zdaniem wyszedł Marshall na dachu no i Ted oczywiście Faktycznie Robin już za dużo i tego jej szlochania ale wiadomość mocną dostała - nawet najsilniejsza kobieta może mieć problem z przyjęciem takiej informacji więc jej wybaczam Barney, jak dla mnie, nie musi nic robić to i tak będzie boski ale w tym odcinku nie był najlepszy trzeba przyznać. Może i byłam głupia flanker a nawet może i jestem ale ja bym jeszcze nie przesądzała sprawy z B&R. Poczekamy...zobaczymy... P.S. kolejny odcinek dopiero 9.01.2012
|
|||
|
12-06-2011, 12:41 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-06-2011 12:42 PM przez flanker1991.)
Post: #11
|
|||
|
|||
|
RE: Odcinek 12 - Symphony of Illumination
Barney Stinson - rzeczywiście akcent miała babka do kitu, ale wyraźnie było słychać "O Boże" tej lekarki, chyba to ta sama od "just a little bit"
Poza tym coś Barney zaczął mówić o polakach, chyba o księżach i lekarzach, ale nie zrozumiałem go, bo za dużo i za szybko paplał, przy napisach dopiero się dowiem o co mu tam chodziło, a to wszystko za sprawą korzeni chłopaka Neila bo bez niego to podejrzewam że Neil nawet by nie wiedział że coś takiego jak Polska istnieje ![]() weridiana87 - Oh, come on! seriously?! Posłuchaj uważnie końcówki, poza tym przejrzyj wcześniejsze dyskusje o jej temacie i masz mnóstwo argumentów które przytoczyłem, obejrzyj jeszcze raz cały serial, myślisz że to ma sens żeby oni byli razem? Nie ma żadnego sensu, ŻADNEGO! Jeśli oni ich zeswatają na tym weselu suchej nitki nie zostawię na scenarzystach za to, bo to by było zaprzeczeniem całkowitym tego co budowali przez 7 LAT! Dzisiejszy odcinek IDEALNIE, perfekcyjnie pokazał Robin taką jaką jest, jaką ją znam, niczego nie robili całkowicie z kosmosu, nic nie było naciągane, początkowo te dzieci mnie trochę przeraziły i szturmowiec z tyłu, ale na końcu to wyjaśnili i okazało się że to był wałek który sama sobie wyimaginowała. Z końcówki mogę czytać jak z książki ze słów Teda i napisałem o tym wcześniej: Ted wyraźnie powiedział co się stało później z Robin, że będzie robić karierę i podróżować i to właśnie jest ona! Nie jakieś tanie wały że ze Swarleyem dzieci małżeństwo itp. tylko Robin singielka, dziennikarka CNN która odniosła sukces i która pije szkocką w knajpie czekając na przeprowadzenie wywiadu ze znanym biznesmenem, fajna ciocia Robin która przywozi dzieciom drogie prezenty i chodzi z nimi do ZOO, Robin która ma przyjaciół i na których zawsze może liczyć - taka właśnie ona będzie, cieszę się że scenarzyści nie lecieli w kulki tylko utwierdzili mnie w tym co wiedziałem wcześniej i już mniej więcej wiem jak dokładnie się potoczą jej dalsze losy. Jeśli dalej w to wierzysz... Nie no brak mi słów, ok nic na siłę, ale zobaczysz że miałem rację, 100-procentową, a założę się o dobrą dużą butelkę whiskey że wesele Swarlosa jak to było powiedziane będzie końcem czyjejś miłości i początkiem miłości Teda ( czyjejś czyt. Robin z Barneyem, uświadomi sobie jak on będzie na kobiercu że go kochała, że był jedynym ale spaprała sprawę i że to koniec jej i jego). Także cieszę się że scenarzyści w kulki nie polecą bo widzę, że plany co do Robin mieli takie chyba od początku i to mi pasuje. Z resztą argumentów jest od groma tych co wcześniej i teraz przytoczyłem, w finale jestem pewien że będę mieć racje, co najmniej 75% procent z tego co napisałem okaże się prawdą i tyle, jestem tego pewien weridiana wierzysz w to dalej że B&R będą ze sobą - ok, spoko ale obyś się nie rozczarowała, pamiętaj że uprzedzałem
Analogowy człowiek w cyfrowym świecie. |
|||
|
12-06-2011, 01:06 PM
Post: #12
|
|||
|
|||
|
RE: Odcinek 12 - Symphony of Illumination
I co powiedzieć po takim odcinku? Motyw aborcji, który przewijał się w spojlerach nie pasował mi od początku do tego serialu i cieszę się, że go nie było. Ale że sprawę dzieciaków rozwiążą w taki sposób - szczerze mówiąc w żadnym wypadku się nie spodziewałem. Fajnie, że losy każdej z postaci klarują się coraz bardziej, chociaż dzisiaj po raz pierwszy jak oglądam HIMYM było mi zdecydowanie po ludzku szkoda Robin. W końcu zaprzeczanie swoim ukrytym pragnieniom we własnych wyobrażeniach nie jest normalne. Od pewnego czasu Robin jest tak cholernie pogubiona, rozchwiana, że naprawdę potrzebuje jakiejś poważnej pomocy - mimo, że odrzuciła takową na początku ze strony Teda. I cofając się do tego co mówiła Victoria Tedowi w 3 odcinku - jak dla mnie, żeby Ted mógł ruszyć do przodu, to Robin, a nie on, musi prawdziwie stanąć na nogi, odzyskać równowagę psychiczną. To ona musi "uniezależnić" się trochę od paczki, a nie Ted czy Barney od niej.
Co do komediowego aspektu: ten młodziak Scott z "kanapką", robiący Marshalla w jajo, urządzający imprezę i demolujący jego chałupę - trzeba przyznać, że motyw był naprawdę boski. I jego tekst do Lilly: "Miło wreszcie widzieć pani twarz" Poza tym na plus: taniec w gabinecie doktor Sonyi, lampki świąteczne w rytmie AC/DC, reagowanie przyjaciół Robin w jej sytuacji kryzysowej. Ehh - i weź tu człowieku czekaj teraz miesiąc.....
|
|||
|
12-06-2011, 02:21 PM
Post: #13
|
|||
|
|||
|
RE: Odcinek 12 - Symphony of Illumination
a ja wole dobre zakonczenia i czekalem, ze dostanie wiadomosc ze jednak bedzie miala dziecko. mnie ten obrot spraw sie nie podoba
|
|||
|
12-06-2011, 02:45 PM
Post: #14
|
|||
|
|||
|
RE: Odcinek 12 - Symphony of Illumination
hucu26 - dobrze kombinujesz, podoba mi się to a propo Robin
że być może to ona powinna stanąć na nogi i się odciąć od paczki, żeby Ted i Barney ruszyli do przodu, coś w tym jest. W sumie mam całkiem niezły scenariusz do tego co wcześniej napisałem: na ślubie Swarlosa nie będzie jej ( wiadomo, nigdy nie zapraszaj swoich byłych na ślub, było o tym jak Ted hajtał się ze Stellą) i podejrzewam że już przed weselem jakiś czas wcześniej dostanie pracę w jakiejś dużej stacji i możliwość przeprowadzki, czy też jeżdżenia po świecie i przeprowadzania reportaży, np dla national geographic. Tak też pewnie się stanie, jak Ted mówił dużo podróżuje ona w przyszłości i pewnie będzie tak że Robin w momencie gdy się odłączy od paczki i wyjedzie wtedy Ted będzie mógł ruszyć. Chyba że wcześniej Ted sam to sobie uświadomi i będzie chciał się od niej odciąć, albo też będzie próbował się z nią zejść ;> I w sumie nie byłoby to złe, wolę wrócić do "klasyki" z pierwszych sezonów niż B&R jeśli miałbym wybierać
Analogowy człowiek w cyfrowym świecie. |
|||
|
12-06-2011, 03:15 PM
Post: #15
|
|||
|
|||
|
RE: Odcinek 12 - Symphony of Illumination
Świetny odcinek. Super końcówka Teda i Robin. Ciekawe było to, że dzieci wyimaginowane przez Robin znajdowały się w pokoju Barneya.
|
|||
|
12-06-2011, 03:16 PM
Post: #16
|
|||
|
|||
|
RE: Odcinek 12 - Symphony of Illumination
och flanker
to później powiem Ci po prostu "ok Mistrzu, miałeś rację" wydaje mi się, że serial może nas jeszcze zaskoczyć pod tym względem a rozczarowana nie będę bo już mnie na to przygotowałeś
|
|||
|
12-06-2011, 03:34 PM
Post: #17
|
|||
|
|||
|
RE: Odcinek 12 - Symphony of Illumination
flanker wiem..cieszysz sie, ze Barney nie bedzie z Robin ale prosze Cie daj juz spokój
wiem wiem, kazdy ma prawo wyrazic swoje zdanie ale pomysl o nas czyli o "fanach B&R"( w cudzysłowie dlatego bo juz wczesniej napisałes o tej spectficznej grupie)...w kazdym poście musisz nas dosadnie uświadamiac, ze nie bedą razem...nadzieja umiera ostatnia wiec zostaw mi chociaz nadzieje![]() odcinek 5/6 akcent swiateczny był? był. A ja lubie wszystko co swiąteczne:)zabieram sie za ogladanie jeszcze raz
“Sometimes hours can feel like minutes, and sometimes a single second can last a lifetime.” |
|||
|
12-06-2011, 03:34 PM
Post: #18
|
|||
|
|||
|
RE: Odcinek 12 - Symphony of Illumination
Kurde jednak liczylam ze te dzieci beda prawdziwe w sensie moze wpadka by sie okazala prawdziwa ale potem stwierdzily by ze bed sensu byc razem barney hajtnal by sie z inna i cala paczka by wychowywala a tak nie chcwe zeby B hajtal sie z Nora albo inna dziunia juz lepiej z nikim
|
|||
|
12-06-2011, 03:35 PM
Post: #19
|
|||
|
|||
|
RE: Odcinek 12 - Symphony of Illumination
Jak ja uwielbiam ten serial! Jest genialny!
Goście nie widzą linków. Zarejestruj się, klikając tutajby móc widzieć linki. |
|||
|
12-06-2011, 04:04 PM
Post: #20
|
|||
|
|||
|
RE: Odcinek 12 - Symphony of Illumination
scena koncowa z tymi swiatełkami najlepsza:)Future Ted powiedział, ze Robin podrózowała i odniosła kariere ale nigdy NIE była sama...
i byc moze miał na mysli to, ze zawsze miała koło siebie przyjaciól ale wierze, ze znajda jej jakiegos faceta i chyba nie musze sie powtarzac bo i tak wiadomo kogo mam na myśli
“Sometimes hours can feel like minutes, and sometimes a single second can last a lifetime.” |
|||
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

![[-] [-]](images/1/collapse.gif)







Odcinek smutny, ale końcówka z dawką optymizmu, bo jak Ted powiedział nie pozwolono, aby Robin była sama. Odniosła też upragniony sukces zawodowy
Pozdrawiam
Po mimo spoilerów, gadania ludzi już wiemy że Robin nie ma dzieci ( byłem tego pewien od samego początku, że z tą ciążą koniec końców na pewno nie wyjdzie, że na bank nie będzie miała dzieci, ha! damn! I'm good
Robin smutna i płacząca naprawdę na końcu potrafiła poruszyć, bardzo mi jej żal było. Jednak ta zdrada Kevina, ten cyrk z ciążą, jeszcze nawet nie ma rodziny do której mogłaby pojechać na święta... Szkoda mi jej Zapomniałem jeszcze jednej najważniejszej kwestii!!!!! Stary Ted mówiący o tym jak się potoczyły dalsze losy Robin coś mi uświadomił, a w zasadzie potwierdził to co od dawna przewidywałem - Robin zrobi karierę, będzie podróżować i odnosić sukcesy, ale zaraz dojdę do konkretu. Jak wiemy nie ma dzieci i ich nie może mieć, tzn. urodzić, tym samym łatwo wywnioskować - Robin nie hajtnie się z Barneyem i prawdopodobnie z nikim, pozostanie singielką, będzie miała przyjaciół, będzie się opiekowała dziećmi Teda, jak np. ten rysunek jego dzieci z nią w ZOO ale nie będzie miała męża i dzieci. Tym samym ( bo teraz już jestem w zasadzie pewny tego) mogę śmiało powiedzieć wszystkim którzy łudzili się że spełni się bajka "B&R forever" - a nie mówiłem? ;> Cytując tekst z serialu:"In your face!"

![[Obrazek: znHl6.png]](http://i.imgur.com/znHl6.png)

